niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 1

Ona poszła do babci. Rozpakowała 1/3 walizki, skoro i tak będzie mieszkać w Londynie. Swoją drogą sama nie wiedziała dlaczego się zgodziła. Ten chłopak miał w sobie coś, co nie pozwalało jej odmówić. Po raz kolejny miała mętlik w głowie. Zeszła na dół na kolację.
- Hej babciu.
- Cześć słoneczko. Co chcesz zjeść? Parówkę? Schabowy? Czy może mielo...
- Babciu zapomniałaś że jestem weganką? Nie jem mięsa ani innych produktów pochodzenia zwierzęcego.
- No tak. Pamiętam twoją ostatnią wizytę. To idź do lodówki i zrób sobie coś co możesz zjeść. - podeszła do lodówki i zrobiła sobie chleb z dżemem. W chwili gdy wchodziła po schodach do jej pokoju, zawibrował telefon obwieszczając nadejście sms-a. Weszła do pokoju, położyła tacę na szafce nocnej i odczytała sms-a.
"Podaj adres Twojej babci, przyjdę do Ciebie." Sms od Niall'a. Odpisała.
"Spotkajmy się przy tym starym sklepie na Fiołkowej. Pasuje? Potem zaprowadzę Cię do mojej babci."
"Niech Ci będzie, mała uparciucho ;-). Za 30 minut widzę Cię pod sklepem"
"Jasne wredny zgredzie. Nie spóźnij się"
"Ejjj! To był cios poniżej pasa"
"Takie życie amatorze. Żyjesz na tym świecie tyle co ja."
"Taaak? Kiedy się urodziłaś?"
"29.11.1993. A Ty?"
"13.09.1993. Ha jestem starszy!"
"I co? Dobra kończmy tą potyczkę bo jestem pod sklepem."
"Coooo? Już?"
"No. A Tyś gdzie się podział?"
"Dopiero idę. Nie obrazisz się jak poczekasz chwilę?"
"Oby to była chwila bo inaczej nie żyjesz."
"Masz pistolet?"
"Tak"
- Oddaj go. - usłyszała za sobą. Odwróciła się i zobaczyła tam Niall'a.
- Oh weź, przecież żartowałam. Możesz mnie sprawdzić.
- Nie muszę. Wierzę ci. To co, idziemy do twojej babci?
- Jasne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz