poniedziałek, 9 czerwca 2014

Prolog

Siedząc w swoim pokoju rozmyślała. Nie miała pojęcia co zrobić. Ojciec zamordowany, matka w szpitalu, a rodzeństwa brak. Do tego przyłapała swojego chłopaka na zdradzie. I to wszystko w jednym dniu. Próbowała odgonić od siebie natłok myśli, ale nie potrafiła. Brak osoby której mogłaby to wszystko opowiedzieć postawił ją w jeszcze gorszej sytuacji. Leżała na łóżku i wpatrywała się tępo w sufit. Wtedy zadzwonił telefon. Matka nie żyje. Te 3  słowa sprawiły, że jej świat jeszcze bardziej się zawalił. Nie wiedziała dlaczego. Zawsze była grzeczna. Nigdy nie pyskowała. Była oszczędna i miła. Zawsze pomocna i uśmiechnięta. Mocno wierząca. To wszystko ją przytłaczało. Jednak nie myślała o samobójstwie. Nie byłaby do tego zdolna. Wiedziała że gdzieś tam ojciec i matka chcą, żeby cieszyła się życiem. Mimo że nie ma ich obok niej. Była w kropce. Dosłownie. Postanowiła że nie będzie się zamartwiać i pójdzie do przodu. Jeszcze świat będzie jej. Spakowała się i wykonała jeden krótki telefon.
- Babciu, przyjeżdżam.
Wzięła wszystke pieniądze jakie były w domu, karty kredytowe i tak dalej. Schowała elektroniczne urządzenia do jednej z walizek (laptop, tablet, iPod, iPad, i tym podobne). iPhone'a schowała do kieszeni. Ostatni raz spojrzała na dom w którym spędziła 21 lat swojego życia. Zamknęła drzwi na klucz i poszła na lotnisko.
- Poproszę bilet do Mullingar - powiedziała do kasjerki.
- Yhm. - odpowiedziała i podała jej bilet. Zapłaciła i poszła na odprawę. Nie musiała długo czekać. Przeszła gładko i weszła na pokład samolotu. Ona go nie widziała, ale on doskonale widział ją. Był to Niall Horan, jedna z najpopulaniejszych postaci współczesnego świata. Spodobała mu się. Nie wiedział, czemu leci do jego rodzinnego miasta. Postanowił się do niej przysiąść. Spytał czy wolne. Ona ze słuchawkam w uszach tylko skinęła głową. Dosiadł się i położył plecak podręczny pod nogami. Cały czas się w nią wpatrywał. Nie rozumiał co go tak do niej pociąga. W końcu zapytał.
- Czemu lecisz do Mullingar?
- Co? Mógłbyś powtórzyć? - powiedziała wyjmując jedną ze słuchawek z ucha.
- Czemu lecisz do Mullingar? - powtórzył chłopak.
- Przeprowadzam się do babci. W Nowym Jorku nie ma dla mnie miejsca. - nie chciała zdradzać mu za dużo ze swojego życia. Mimo to zaintrygował ją. Miał w sobie coś, co nie pozwalało jej go ignorować.
- Czemu tak uważasz? - w jego głosie słychać było nutę troski. Westchnęła pod nosem rozmyślając, czy ma mu zaufać. Zadecydowała, że tak.
- Zmarli mi rodzice, nie mam rodzeństwa i widziałam jak mój chłopak pieprzy się z inną. Poza tym muszę trochę odpocząć od tego zamieszania. Może potem przeprowadzę się do Londynu. Ale to potem.
- Czemu chcesz przeprowadzić się do Londynu?
- Ehhh cczy ty zawsze zadajesz tyle pytań? Chcę znaleźć tam jakąś porządną pracę.
- Kim jesteś z zawodu?
- Aktorką filmową. A co?
- Nie, nic. Myślę.
- O czym?
- O tym co mogę dla ciebie zrobić.
- Dla mnie? Weź przestań. Przecież....
- Uwaga. Proszę zapiąć pasy. Za chwilę startujemy. - przerwał im głos z głośników. Posłusznie zrobili co trzeba po czym wrócili do rozmowy.
- No to na czym ja skończyłam? Ah tak. Przecież nie możesz nic zrobić.
- Właśnie że mogę. Słuchaj, mieszkam w Londynie z przyjaciółmi. Teraz, póki będę w Mullingar, pomieszkasz u swojej babci, a potem wprowadzisz się do nas do Londynu, co ty na to?
- Ale... ja nawet cię.. was nie znam. To jakbym wprowadziła się do obcych ludzi. A opłaty? Nie, ja nawet nie wiem czy znajdę tam pracę.
- O nic się nie martw. Z chłopakami wszystko załatwimy.
- No nie wiem... - nadak wydawała się niezdecydowana. - Nawet nie wiem jak masz na imię.
- Niall. A ty?
- Tessa. Dobra niech ci będzie. Wprowadzę się do was. - nie mogła znieść kiedy chłopak patrzył na nią oczkami kota ze Shrek'a.
- Jejku, dziękuję, dziękuję, dziękuję!!! - powiedział ściskając ją mocno. Sam nie wiedział dlaczego.
- A co z twoimi kolegami?
- UPS... zaraz do nich zadzwonię*. - wybrał numer do Liama i po chwili rozmawiał.
- Hej Daddy, słuchaj jest taka sprawa...
- No słucham. Co znowu zbroiłes?
- Ja? Wypraszam sobie. Mam pytanie.
- No...
- Bo w samolocie poznałem taką jedną dziewczynę, jest bardzo fajna. I ma jakąś trudną sytuację, nie wiem dokładnie o co chodzi, ale postaram się dowiedzieć. No i ona chciałaby polecieć do Londynu i czy... nie mogłaby zamieszkać z nami? - spytał z nadzieją.
- No.. skoro mówisz że ona jest spoko...
- Nawet bardzo.
- No to ok.
- Jejku, dziękuję - wysłał buziaka w powietrzu - aha i.. czy przez ten czas jak mnie... jak nas nie będzie nie mógłbyś poszukać jakiegoś fajnego reżysera który robi nowy film? Bo ona jest aktorką i..
- Dobra, dobra kapię. Jak coś znajde to dam ci znać. Tylko Niall...
- Tak?
- Ty wiesz że całego świata nie zbawisz nie?
- Noo wiem
- To dobrze ;-)
- Ok pa pa
- Pa - powiedział kończąc rozmowę.
- I co? - spytała
- Zgodził się.
- Uffffff. Kamień spadł mi z serca. - powiedziała. - Wiesz co? Chyba pójdę spać. Mogę położyć ci głowę na ramieniu?
- Jasne. - i tak zasneli wtuleni w siebie.
#jakiś czas później#
- Proszę państwa, proszę się obudzić. Samolot już wylądował - powiedziała stewardessa lekko potrącajac Tessą i Niallem.
- Co? Ah tak już idziemy - powiedział lekko zaspany chłopak. Obudził dziewczynę i razem wyszli z samolotu aby zaczerpnąć świeżego irlandzkiego powietrza.
- To ty idź do babci a ją idę do rodziców.
- Ok.
- Ale najpierw może podasz mi swój numer? Wiesz, żebyśmy mogli się skontaktować w razie czego.
- Nie ma sprawy - podyktowała mu swój numer, a on jej swój, po czym się rozeszli. Oboje z głowami pełnymi myśli.
Ona poszła do babci. Rozpakowała 1/3 walizki, skoro i tak będzie mieszkać w Londynie. Swoją drogą sama nie wiedziała dlaczego się zgodziła. Ten chłopak miał w sobie coś, co nie pozwalało jej odmówić. Po raz kolejny miała mętlik w głowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz